Ciekawe miejsca w sieci
Da³ mu powa¿nie rêkê do poca³owania
I w skroñ uca³owawszy, uprzejmie pozdrowi³;
A choæ przez wzglad na gosci niewiele z nim mówi³,
Widaæ by³o z ³ez, które wylotem kontusza
Otar³ prêdko, jak kocha³ pana Tadeusza.
W slad gospodarza wszystko ze ¿niwa i z boru,
I z ³ak, i z pastwisk razem wraca³o do dworu.
Tu owiec trzoda beczac w ulicê siê t³oczy
I wznosi chmurê py³u; dalej z wolna kroczy
Stado cielic tyrolskich z mosiê¿nymi dzwonki;
Tam konie r¿ace leca ze skoszonej ³aki;
Wszystko bie¿y ku studni, której ramiê z drzewa
Raz wraz skrzypi i napój w koryta rozlewa.
Sêdzia, choæ utrudzony, chocia¿ w gronie gosci,
Nie uchybi³ gospodarskiej, wa¿nej powinnosci:
Uda³ siê sam ku studni; najlepiej z wieczora
Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora;
Dozoru tego nigdy s³ugom nie poruczy.Bo Sêdzia wie, ¿e oko pañskie konia tuczy.
Wojski z woznym Protazym ze swiecami w sieni
Stali i rozprawiali, nieco poró¿nieni,
Bo w niebytnosæ Wojskiego Wozny po kryjomu
Kaza³ sto³y z wieczerza powynosiæ z domu
I ustawiæ co prêdzej w posrodku zamczyska,
Którego widne by³y pod lasem zwaliska.
Po có¿ te przenosiny? Pan Wojski siê krzywi³
I przeprasza³ Sêdziego; Sêdzia siê zadziwi³,
Lecz sta³o siê; ju¿ pózno i trudno zaradziæ,
Wola³ gosci przeprosiæ i w pustki prowadziæ.
Po drodze Wozny ciagle Sêdziemu t³umaczy³,
Dlaczego urzadzenie pañskie przeinaczy³:
We dworze ¿adna izba nie ma obszernosci
Dostatecznej dla tylu, tak szanownych gosci;
W zamku sieñ wielka, jeszcze dobrze zachowana,
Sklepienie ca³e - wprawdzie pêk³a jedna sciana,
Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi;
Bliskosæ piwnic wygodna s³u¿acej czeladzi.
Tak mówiac, na Sêdziego mruga³; widaæ z miny Nie potrzebowa³ dalej mówiæ. Domysli³a siê ca³ej historii. Jasne teraz by³o, skad znalaz³y siê pieniadze na ten dom, sklep i ziemiê. Ale có¿? Nie by³o to ¿adna niespodzianka. Zdziwi³a siê tylko, ¿e ja niczym ta wiadomosæ nie poruszy³a. W³asciwie powinna by siê cieszyæ strachem i niepewnoscia Litowki. Nie czu³a jednak niczego, co by choæ za u³amek radosci mog³o uchodziæ. By³a znu¿ona, to wszystko. Znu¿ona zmêczeniem fizycznym, zwierzêcym, wyprutym z jakichkolwiek uczuæ, chêci, po¿adañ.
Ostatnio coraz czêsciej wpada³a w taki nastrój. Nie chcia³a go. Ale nie chcia³a wówczas tylko, gdy by³ poza nia. W nim nie istnia³o tak lub nie. Czasem, gdy budzi³a siê w srodku nocy przy boku przygodnego kochanka, ogarnia³o ja przera¿enie, tak nagle jasnym siê dla niej stawa³o, i¿ w chwili zdawa³oby siê wykluczajacej samotnosæ by³a w rzeczywistosci nie do wyra¿enia samotna. Samotna samotnoscia najokrutniejsza, która ka¿dy cz³owiek musi raz prze¿yæ, choæby to mia³o na niego spasæ dopiero w godzinie smierci. „Ale czy¿ istnieje w ¿yciu cz³owieka cokolwiek niezwyk³ego - mysla³a nieraz - co by jednoczesnie nie zbli¿a³o ku smierci? Przy pewnym natê¿eniu uczuæ, lub przy zamieraniu ich zbyt bezwzglêdnym, zawsze smieræ zaglada nam w oczy”.
Przemknê³o jej przez g³owê szybkie wspomnienie: przed bardzo wielu latami prze¿y³a to odkrycie po raz pierwszy. Nie zda¿y³a cofnaæ siê. Zanim zda³a sobie sprawê z czasu i z miejsca tej chwili, ujrza³a mroczny korytarz, którym bieg³a na dzwiêk dzwonka, drzwi otwierane, nag³e rozwidnienie siê, a na schodach w pe³nym swietle padajacym z okna na pó³piêtrze postaæ m³odego legionisty. Jednoczesnie przypomnia³a sobie, ¿e w kilka tygodni pózniej mówi³a patrzac w oczy Paw³a Siechenia: „Kiedy zobaczy³am ciê wtedy po raz pierwszy, sta³o siê ze mna cos, czego jeszcze nigdy nie prze¿y³am. Zanim spyta³es siê, czy tu mieszkaja pañstwo Podhaliczowie, patrzy³es na mnie chwilê, pamiêtasz? To trwa³o bardzo krótko, ale mnie siê wyda³o nieskoñczenie d³ugo. Nie zda¿y³am nawet dobrze ci siê przyjrzeæ. Spostrzeg³am tylko, ¿e jestes bardzo blady i masz smutne oczy. Tylko tyle. Ale w ciagu tej sekundy, zanim us³ysza³am twój g³os, wyda³o mi siê, ¿e umieram. Nie, nie! - zaprzeczy³a szybko widzac pytanie w jego spojrzeniu. - To nie by³o bolesne uczucie. Radosne te¿ nie... - doda³a po chwili. - Tego w ogóle nie da siê nazwaæ”. I jeszcze raz tamtego dnia prze¿y³a owo uczucie zamierania, gdy zdaje siê, ¿e dawne ¿ycie uciek³o, a nowe nie zda¿y³o jeszcze nadejsæ. By³o to wieczorem, na chwilê przed zasniêciem. Z krótkiej rozmowy wiele dowiedzia³a siê o nowym lokatorze swoich opiekunów. Przydzielono mu u nich kwaterê. By³ porucznikiem drugiej brygady. Niedawno, podczas walk w Karpatach, zosta³ ciê¿ko ranny, otrzyma³ postrza³ w lewe p³uco. W³asnie wczoraj opusci³ szpital, lecz do ca³kowitego wyzdrowienia by³o mu jeszcze daleko, nie wiedzia³ nawet, kiedy bêdzie móg³ wróciæ na front... Gdy le¿a³a w ciemnosciach z zamkniêtymi oczami, s³ysza³a za sciana kroki porucznika. Nagle ucich³y. I wtedy, ale jakby we snie i dlatego silniej jeszcze, prze¿y³a uczucie podobne do tego, które ja przeniknê³o w po³udnie stojaca w otwartych drzwiach.
Majac oczy pe³ne tych wspomnieñ, nie czu³a, ¿e od kilku minut Litowka na nia patrzy. Z poczatku, chcac sprawdziæ wra¿enie swoich s³ów, rzuci³ na Annê wzrok krótki i podejrzliwy. Ale gdy nie zauwa¿y³ w zarysie jej lekko pochylonej postaci ¿adnej gwa³towniejszej zmiany, uspokoi³ siê. „Uwierzy³a” - przemknê³o mu przez g³owê. Tym lepiej. Jesli na starosæ zaczyna³a podobnie g³upieæ, dlaczego nie mia³by dalej mówiæ? Korci³o go, aby podzieliæ siê z Anna swymi obawami w zwiazku z osoba Nawrockiego. Co znaczy³ jego smiech? A te pytania tak lekko, niewinnie na pozór, bez ¿adnej zdawa³oby siê ukrytej intencji rzucane? A to „musi pan milczeæ?” Nie, to niemo¿liwe - wyda³o siê Litowce - aby Nawrocki móg³ siê czegokolwiek domyslaæ. Skad? Jakim sposobem móg³by wpasæ na trop tych starych, przebrzmia³ych historii? Udawa³, ¿e wie, o tak! to co innego, udawanie i wygrywanie na tym to sta³a policyjna metoda. Zaplataæ upatrzona ofiarê w sieæ pytañ, domyslników, niespodziewanych skojarzeñ, aby pózniej w odpowiedniej chwili jednym rzutem zacisnaæ pêtlê. „Ale to nie ze mna! - usmiechna³ siê do nieobecnego wroga - ze mna nie pójdzie tak ³atwo. Jeszcze nie zna mnie”. W tej samej jednak chwili zda³ sobie sprawê, ¿e jesli jest ju¿ mowa o walce pomiêdzy nim a Nawrockim, to przecie¿ pierwsze w niej kroki przynios³y niewatpliwy triumf posterunkowemu. To on przez ca³y czas górowa³ spokojem, on umkna³ w porê z dosæ sliskiego dla siebie terenu, jemu uda³o siê z kolei uchwyciæ inicjatywê w swoje rêce i najzaczepniejsze wypady przemyciæ pod maska niefrasobliwego i przyjaznego usmiechu. Wspomniawszy swoje zachowanie, zw³aszcza chwilê, w której tak nieopatrznie pozwoli³ sobie wyskoczyæ ze skóry, Litowka znowu siê zaniepokoi³.
Zrozumia³, ¿e dopóki jakims umiejêtnym posuniêciem nie zaskoczy z kolei Nawrockiego, dopóty ta pierwsza pora¿ka ze zjadliwa natarczywoscia wciskaæ siê bêdzie w ka¿da rozmowê z posterunkowym, w ka¿da mysl o nim. Zawsze bêdzie ju¿ strona skazana na bronienie siê, wymykanie i kluczenie. A czy¿ nie tego chcia³ Nawrocki? Czy nie têdy wiedzie droga do ostatecznego zaplatania siê i uwik³ania?
Bezsilny gniew chwyci³ Litowkê. Och, gdyby móg³ przychwyciæ tego szczeniaka, gagatka z ³adna buzia i delikatnymi ³apkami, wziaæ go w swoje obroty i rozprawiæ siê po swojemu, raz na zawsze. Ba! tylko jak siê do tego zabraæ? W du¿ym miescie wiedzia³by, co robiæ. Tam wystarczy³aby nocna godzina, pusta ulica. Ale tu, gdzie wszystkie zdarzenia wyp³ywaja na wierzch jak wzdête trupy wyparte wirami z dna rzeki? Zamysli³ siê. A mo¿e... taka noc jak dzisiaj, wiatr... mo¿e Anna? Uderzony niespodziewanym pomys³em, spojrza³ na nia.
Siedzia³a przed lustrem ciagle odwrócona plecami, w taki jednak sposób przechyli³a g³owê, i¿ nie ruszajac siê móg³ ze swego miejsca dojrzeæ profil. Wyraznie rysowa³ siê na tle rozstawionego pod sciana parawanu, tylko swiat³o lampy padajac z boku poszerza³o cokolwiek liniê policzka. Dziêki temu na pierwszy rzut oka twarz Anny wydawa³a siê obrzêkniêta.
Litowce zamar³y s³owa, które mia³ na koñcu jêzyka. Uczu³ w sposób nieokreslony, ¿e powinien natychmiast odwróciæ g³owê. Jednak nie móg³ oderwaæ oczu od siedzacej. Mia³ wra¿enie, ¿e ulega niezrozumia³emu nakazowi, równie ohydnemu i przera¿ajacemu, jak obraz, który go natarczywie pociaga³. Musia³ patrzyæ. Twarz Anny, nienaturalnie nabrzmia³a i blada, robi³a wra¿enie umar³ej. A przecie¿ ¿y³a. ¯y³a w bezsilnym opadniêciu dolnej wargi, w oku jakby oslep³ym, w têpym skurczu miêsni, których napiêcie sparali¿owa³o Litowce oddech. Widzia³ w swoim ¿yciu wiele twarzy sciêtych nienawiscia, ale w ¿adna z nich nienawisæ nie wessa³a siê piêtnem tak szczególnym, jak w tê, która mia³ przed soba. Przed wielu laty na froncie zobaczy³ pewnego dnia ludzi zatrutych gazami. Noca rozswietlona dalekimi b³yskami, wsród z³owrogiej ciszy zbierano ich z pola. Na ziemi szarej, jakby przysypanej popio³em, wt³oczone w leje i wyrwy le¿a³y nieruchome, dziwacznie pokurczone cia³a o twarzach - gdy je oswietlono - straszliwie zmienionych, zsinia³ych, zastyg³ych w natê¿onym grymasie. Twarz Anny zdawa³a siê równie¿ ulec zatruciu. By³a w niej ta sama upiornosæ, co w tamtych ludziach z okopów: zamazanie granic pomiêdzy nienawiscia, strachem i cierpieniem, wzajemne przenikniêcie tych wszystkich uczuæ, milczacy osad, ch³ód.
Ciszy w pokoju ¿aden szelest nie maci³. To tylko doko³a, góra i bokami, wiatr bi³ z niezmienna zaciek³oscia, gwa³towne i czarne przyp³ywy napiera³y na sciany. Jak ma³y i wat³y wyda³ siê nagle Litowce dom! Jeszcze jedno silniejsze uderzenie i niby okrêt zerwany z kotwicy zawiruje krucha ³upinka wsród sprzecznych pradów, aby na oslep zanurzyæ siê w burzliwy odmêt. Kto zatrzyma jego bieg?
Wtem cos miêkkiego otar³o mu siê o nogi. To Makarek. Kopna³ go podra¿niony
Agencja pracy czasowej w Wałbrzychu Wałbrzych praca tymczasowa praca stała leasing pracowniczy poœrednictwo pracy rekrutacja pracowników
praca w Holandii szukam pracy praca Holandia praca w Unii praca za
granica z paszportem niemieckim paszport niemiecki
Tagi: praca pracy unii holandia szukam
This text is replaced by the Flash movie Misj Fundacji jest ksztatowanie wiadomoci kobiet i mczyzn w oparciu o zasad równoci Podstawowym celem Fundacji jest przygotowywanie i motywowanie kobiet do
wiadomego penego i profesjonalnego uczestniczenia w yciu zawodowym spoecznym i politycznym Drog do osignicia tego celu jest doradztwo w zakresie rozwoju osobistego i zawodowego oraz dziaalno
szkoleniowa
Tagi: kobiet pracy praw unii europejskiej
Informacje o krajach Europy Zachodniej i Œrodkowej nagrania hymnów godła Wiedza o Unii Europejskiej jej strukturach symbolach Ponadto kalendarium integracji Europejskiej oraz wszystko o euro
Tagi: unii europejskiej kalendarium euro europejska
Praca Oferty Pracy dla Ciebie w Unii EuropejskiejPraca w AngliiHolandiiIrlandiiPraca w Polsce Praca w UEza granicÄ…AngliaHolandiaNiemcypraca IrlandiaPraca w UEoferty pracyporadnikpraca angliapraca za
granicÄ…
Tagi: praca pracy anglia unii holandia
cja Katolicka w Archidiecezji Warszawskiej " JesteÅ›cie potrzebni KoÅ›cioÅ‚owi i Å›wiatu jako Å›wieccy potrzebni odważni w myÅ›leniu i czynach odważni w diagnozowaniu chorób
spoÅ‚ecznych i skuteczni w leczeniu narodowych wad” Abp Józef Michalik podczas pielgrzymki Akcji Katolickiej na JasnÄ… GórÄ™
Tagi: &ndash tego komunia miłości komunii