Jakie to proste! Rzeczywiscie, czeg ja si niepokoj! - pomyslaa. - Co mnie to obchodzi? Niech go zabije. Niech go zabije! - powtrzya prawie na gos i z zacita radoscia.
Morawiec szybko zasna. Z poczatku zy mia sen: rzuca si goraczkowo, szepta jakies niedokoczone sowa, gow mia rozpalona, usta szeroko rozchylone ciko wciagay powietrze. Ale powoli jego chrapliwy i przyspieszony oddech stawa si coraz spokojniejszy, wreszcie przeszed w rwny, odpoczynek dajacy rytm. Jednak ksiadz Sieche ciagle jeszcze nie mg zdecydowa si na odejscie. Wprawdzie bardzo ju przemarz, mia dreszcze i zmczenie czu coraz wiksze, ale ilekro podnosi si i czyni krok w kierunku wyjscia, wydawao mu si, e Morawiec budzi si. Wraca wic i cho zaraz przekonywa si o swojej omyce, z powrotem jakby sobie nie dowierza, siada na ziemi. I jedynie pojawiajaca si od czasu do czasu mysl o Michasiu odrywaa go od spiacego. Czu przecie w sobie spokj, owa cisz, o ktra tyle razy si modli, lecz ktra zna tak mao, i gdy zjawia si, wydaa mu si z poczatku czyms bardzo niepewnym, prawie ubogim. Znuenie nie pozwalao mu jednak mysle. Ale nie oskary siebie, znalaz pewna przyjemnos w stanie tego trzezwego odrtwienia. I w pewnej chwili wydao mu si, e to wewntrzne milczenie, ta dziwna cisza serca wysuwa ze swojej gbi tajemnicze wizy i wszystko, cokolwiek na swiecie istnieje, oplatuje i aczy tymi znakami. Gdy zamyka oczy, szum wiatru odpywa pod jego powiekami, a w palcach, dotykalna i bliska, rosa czysta cisza, wiea smuka i bezszelestna, ogrom pnacy si ku niebu nieruchomym obokiem. Spokj.
Gwatowne szarpnicie okiennicy poderwao Seweryna na nogi. Wytraconemu tak nagle z leniwego odrtwienia wydawao si w pierwszej chwili, e ktos piscia dobija si do okna. Zawaha si, czy nie powinien wyjrze na dwr i sprawdzi. Ale gdy podszed bliej, nowy oskot, ktry dugim dreniem przebieg wzdu sciany, uswiadomi mu, e to tylko wiatr.
Rzeczywiscie wichura wzmagaa si. Wsrd ciemnych nalotw, niby wsrd ciagu ogromnych skrzyde, szum drzew zatacza monotonne krgi, coraz gbszymi wirami przenikajac w dygocaca otcha. Z odlegej czsci parku dobieg krzyk puszczyka. Noc woa! - usmiechna si Seweryn.
Byo kilka minut po wp do dziesiatej. Zdecydowawszy, e jest ju za pzno na kadzenie si, Seweryn naoy marynark, przeczesa starannie przed lustrem wosy, poprawi krawat. Nie, niczego nie zna na mojej twarzy - upewni si jeszcze raz. Ale ledwie to pomysla, ogarniajac siebie jednoczesnie uwanym spojrzeniem, uderzy go we wasnych oczach zimny blask, chd, ktrego nie zna, a dokoa ust grymas, ktry zrobi na nim wraenie obcego. Usmiechna si odruchowo, jak gdyby chcia z siebie zetrze t obcos. Jednak grymas nie tylko nie znikna, lecz jeszcze gbsza linia wessa si w rozchylone wargi, nadajac im wbrew pozorom niefrasobliwego przegicia wyraz okrutnej poadliwosci. Seweryn szybko si odwrci. Ciekawy jestem - pomysla - czy to wasnie to zauway we mnie ten ksiowy smarkacz? C za gupstwa! A rce? Prawda, to znowu ten pijaczyna cos wygadywa... Podnis wolnym ruchem swoje donie do swiata: byy smuke, silne, cho delikatne. Kt to mwi mu ostatnio, e sa tak pikne? Od razu przypomnia sobie pewna moda aktork, z nocnego lokalu na Montmartrze, maa Zizi, ktra nad ranem, pijana, gdy dansing pustosza, przysiada si do niego i jak piskl, przytuliwszy mu si do ramienia swoimi ledwie rozwinitymi piersiami, zacza caowa go po rkach, i prosi, aby cho na jeden dzie zabra ja z soba. Obiecywaa, e nazajutrz sama pjdzie, nie bdzie potrzebowa jej wyrzuca. Chciaa cho przez kilka godzin nie czu samotnosci. Podobaa mu si. Odmwi jednak szorstko i brutalnie, w sposb, w jaki moemy odpdza tylko tych, o ktrych wiemy, e im na nas zaley. Gdy odchodzia zupenie ju trzezwa, jej okrage, due ciemne oczy byy pene ez. Gryza wargi, eby nie rozpaka si na gos. W kilka dni pzniej, nie wiedzac, co zrobi z wieczorem, zaszed do tego samego lokalu i spyta o Zizi. Okazao si, e nie yje. Wasnie poprzedniego dnia umara w szpitalu: otrua si weronalem. Jednoczesnie z tym wspomnieniem zadzwiczaa Sewerynowi w uszach melodia, ktra tego drugiego wieczora graa kilka razy orkiestra. Bya to piosenka z filmu 14 lipiec, walc smutny i spokojny, czsto niesiony monotonnymi dzwikami katarynek po waskich i krtych uliczkach, pod niebem pogodnym i zasnutym zwolnionymi dymami. Przymiono swiata, niesmiaa smuga reflektora rozpylaa na parkiecie srebrzysta niebieskos, pary stoczone jedna przy drugiej koysay si rwno i agodnie, jak gdyby zaklte na krtka chwil lunatycznym snem. Od strony baru dobiega brzk szklanek. Seweryn taczy z jedna z miejscowych dziewczyn. Zarzuciwszy mu ramiona na szyj, nucia pgosem piosenk. Znaas maa Zizi? - spyta. Oczywiscie znaa. Biedna! - powiedziaa z akcentem tkliwosci w gosie. Seweryn chcia si dowiedzie, dlaczego popenia samobjstwo. Wzruszya tylko ramionami: Czy to mona wiedzie dlaczego? Tego nigdy si nie wie. Kochaa si w kim? - bada. Nie, chyba nie - odpowiedziaa. - To bya porzadna dziewczyna, na pewno nie miaa jeszcze kochanka. Mogabym przysiac, e szukaa ideau. A to niedobrze - zakoczya z aobna powaga. - Tego mona pragna, ale nie trzeba szuka...
Niczego si nie szuka - pomysla Seweryn - wszystko si znajduje... Podszed do drzwi i chwil nasuchiwa: aden odgos nie maci w tej stronie ciszy. A wic! Wyja z szafy ciepa kurtk, woy na siebie, wzia czapk, potem z biurka rewolwer i wsadzi go do kieszeni. Nagle pomysla: Wasciwie, dlaczego ja to wszystko robi? Po co? I w tej chwili zda sobie spraw, e powody, ktre dotychczas wydaway mu si niezwykej wagi, sa w rzeczywistosci sztuczne i nieprawdziwe. Nawrocki? C mu z tej strony grozio? Co wskazywao, aby posterunkowy zamierza opowiada komukolwiek histori z Burakiem? Z caa pewnoscia wystarczyo mu, e sam wie. Zatem?
Seweryn z nerwowym pospiechem zacza zapina kurtk. Czu, e ani chwili duej nie wytrzyma w pokoju. Mia wraenie, jakby si dusi. Ale w ciagu paru sekund, ktrych potrzebowa, aby dojs do drzwi, ogarna go nagle tak straszliwy niepokj, i uderzony nim zachwia si i eby nie upas, musia oprze si o stojace obok krzeso. W tym momencie straci swiadomos. Ockna si nie pamitajac zupenie, co si z nim dziao. Sta ciagle w tym samym miejscu, wsparty o krzeso, ktrego porczy uczepi si kurczowym chwytem palcw, i chocia ostry kant drzewa bolesnie wpi mu si w ciao, ba si opusci do. Szum w gowie paraliowa w nim energi. Brakowao mu powietrza, przymkna wic oczy, stara si rwno oddycha. Powoli przychodzi do siebie. By pewny, e od chwili, w ktrej utraci przytomnos, upyno bardzo wiele czasu. Ale gdy spojrza na zegarek, przekona si, e wszystko to nie trwao nawet caej minuty. Po prostu zawrt gowy - wytumaczy sobie. Otrzasna si, jakby wyszed z zimnej kapieli. No, dosy tego! - zdecydowa. Zgasi swiato i znalazszy si na korytarzu zamkna za soba drzwi na klucz. Drog zna dobrze, mg swobodnie porusza si po ciemku. Musia zreszta przeby tylko kilka krokw, aby znalez si przy drzwiach wychodzacych na ogrd. Klucz wisia na scianie, mia jednak przy sobie drugi zapasowy.
Noc otoczya go ciemnoscia i chodem. Wiatr szarpa mrokiem, kby zeschych lisci jak rzsisty deszcz szumiay.
Chcac unikna spotkania z nocnym strem, Seweryn zaraz z ganku skrci w boczna alej, aby okraywszy dokoa park dotrze do maej furtki przez nikogo obecnie nie uywanej, a wychodzacej na rozdroe u koca wsi. Podnis konierz i ruszy szybkim krokiem.
Z poczatku aleja biega wzdu brzegw Zelwianki. Bya to droga zawsze mroczna i wilgotna, wydana mimo gstego i wysokiego zadrzewienia na najporywistsze wiatry od pl i ak. Teraz ciemnos tu leaa nieprzenikniona, a dugi rzad klonw, odartych z lisci i bitych sprzecznymi podmuchami, zdawa si coraz sabiej broni przed tym naporem. Chwilami, jak tama przerwana, zaamywa si i wtedy czarne potoki, spienione i gwatowne, rozdzieray noc od ziemi do nieba. Chcac jak najprdzej przeby ten odcinek, Seweryn zacza biec. Wiatr uderza go w piersi, bi po plecach, smaga twarz. Ju niedaleko! - doda sobie odwagi. Rzeczywiscie alej zamyka wkrtce nagy spadek terenu porosego niskimi, gsto poplatanymi krzakami: poczatek mokrade wybiegajacych ju poza obrb parku. Trzeba byo teraz skrci na lewo, szo si waska scieka, zle utrzymana, ginaca raz po raz wsrd gaszczw.
Ale za to bliskos muru osabiaa si wiatru. Doszedszy do furtki, Seweryn musia chwil pora si z zardzewiaym zamkiem. Rzadko otwierane drzwi nieatwo daway si pokona. Wreszcie po duszych zabiegach elazna, cika pyta ustapia.
Szosa bya pusta, chaty ju ciemne. Cisza, nawet psy nie ujaday. Mimo to Seweryn zdawa sobie spraw, e czeka go teraz najtrudniejszy odcinek drogi. Gdyby go ktokolwiek zauway... Mia jednak wewntrzna pewnos, e tego uniknie. By spokojny. Przyspieszy tylko kroku, bowiem zaledwie kwadrans dzieli go od dziesiatej. Gdy mina zamknity szynk Litowki, a potem nieczynny myn, poczu, e adne teraz przeszkody nie moga mu ju przeszkodzi. Skrcajac midzy opotki prowadzace do domu Nawrockiego, odbezpieczy rewolwer. Wiatr przycich na chwil. Wilgotny zapach ak uderzy w nozdrza. Gdzies w pobliu zaskowycza pies, ale zaraz umilk.
Ju z daleka Seweryn zobaczy, e w pokoju Nawrockiego pali si swiato Przy wielkich kasztanach, znaczacych poczatek Sedelnik, Seweryn zwolni kroku. Wprawdzie droga i tu pomidzy pierwszymi, rzadko osiadymi chaupami bya pusta, od strony pola wies okuta mrokiem robia wraenie wymarej, wola jednak zachowa na wszelki wypadek ostronos. Nie chcia, aby zobaczy go ktokolwiek, pdzacego noca jak optaniec. Obciagna paszcz, poprawi czapk. By ju spokojny. Wariacki bieg na oslep poprzez pola zrobi swoje. Pozosta po nim szybki oddech, mocne bicie serca i palenie policzkw wysmaganych wiatrem, ale wasnie z tymi jak gdyby ostatnimi dreszczami podniecenia byo Sewerynowi dobrze.
Skrcajac koo krzya w gwna ulic wsi, spojrza w kierunku plebanii: swiato nie palio si. Za to, gdy mija posterunek, wydao mu si, e w gbi izby migna sylwetka Nawrockiego. Nie bdac jednak pewny, czy uleg zudzeniu, cofna si na przeciwna stron drogi i w cieniu drzewa przystana. Ale stamtad jasny prostokat okna ukazywa tylko wntrze izby: otwarte drzwi szafy, st, w gbi pki z papierami. Drugie okno zamykaa okiennica przepuszczajaca zaledwie waskie pasemko swiata. Jednak wysoki cie czowieka na scianie upewni Seweryna, e pokj nie jest pusty. Bojac si, e moe go ktos przyapa na tym podpatrywaniu, chcia podejs bliej, gdy w oknie ukaza si Nawrocki. Stao si to tak nagle, i Seweryn odskoczy w ty. Sucha gaazka trzasna mu pod nogami, zakla pod nosem. Dalej cofa si nie mg, mia poza soba parkan, gdzies w pobliu zacza ujada pies, rozlegy si mskie gosy. W pierwszej chwili wydao si Sewerynowi, e Nawrocki dostrzeg go. Sta wic przyklejony plecami do potu, w obawie, e najlejszy ruch moe go zdradzi. Dopiero, gdy zda sobie spraw z odlegosci dzielacej go od Nawrockiego i z mroku, uspokoi si. Nie mogac jednak uwolni si od wraenia, e spojrzenie Nawrockiego biegnie w jego kierunku, schyli si i tak zgity, na palcach przesuna si powoli poza niebezpieczne pole widzenia. Trzeba teraz wzia si w gars - pomysla znalazszy si z powrotem na drodze. Wszystko szo dotad jak najlepiej. Obecnos Nawrockiego na posterunku przekonaa go, e si nie omyli w przypuszczeniach. Co jednak miao oznacza to o dziesiatej rzucone na poegnanie Litowce?
Zanim wszed do karczmy, spojrza na zegarek: nafosforyzowane wskazwki wskazyway kwadrans po smej. adny kawaek czasu przeaziem - pomysla. W tym miejscu byo ju nieco jasniej, zobaczy wic, e buty ma w rozpaczliwym stanie, ledwie wida byo skr spod grubej warstwy gliniastego bota. Tym lepiej! Jeszcze raz poprawi paszcz i krokiem szybkim, jak gdyby wynikym z dugiego marszu, skierowa si w stron drzwi.
Litowka siedzia za kontuarem.
- O, pan inynier! - zawoa widzac wchodzacego.
Seweryn rozesmia si swobodnie.
- Nie moe pan narzeka, ebym rzadko pana odwiedza...
Zdja rkawiczki, rzuci je na najbliszy stolik i zacza rozciera donie.
- Zmarzem! Niech mi pan da kieliszek wdki, ale duy, wie pan: taki paski kieliszek.
Litowka zakrzatna si wawo.
- Ju si robi. A moe szklaneczk?
Seweryn skina gowa.
- Niech bdzie.
Nalewanie wdki zdawao si cakowicie pochania uwag Litowki. Ale mimo dobrodusznie opuszczonych powiek, zday obrzuci Gejanowskiego szybkim spojrzeniem.
- Najlepsza, jaka jest! - cmokna z zadowoleniem. - Dla znawcw...
Seweryn ciagle usmiecha si.
- Wszystko jedno jaka. Byle wdka.
- Pan inynier by na spacerze?
- Tak - mrukna Seweryn.
Nie chcia si przedwczesnie rozgada. Wzia szklank i tumiac obrzydzenie, nie lubi bowiem wdki w tak duej ilosci, wypi trunek jednym przechyleniem.
- Jeszcze? - przechyli si przez szynkwas Litowka
Trener Osobisty to osoba która zadba
o Państwa sylwetkę i zdrowie poprowadzi indywidualnie poprzez trening siłowy lub redukcyjny dbając równolegle o odpowiedni program dietetyczny
Absolwent WSP o kierunku wychowanie fizyczne instruktor kulturystyki sędzia kulturystyki i fitness masażysta Specjalizuje się w treningu sylwetkowym siłowym i aerobowym odchudzającym oraz w
dietetyce i odnowie biologicznej Posiadam letnie doświadczenie praktyczne Dojeżdżam do klienta na terenie Warszawy i okolic
Tagi: osobisty trener trening fitness klub
Baza siłowni i fitness klubów Prezentacje obiektów galerie opinie Kulturystyka Finess Odżywki Sprzęt i Akcesoria treningowe
Olimpecpl internetowa baza siłowni i fitness klubów Dzisiaj piątek października r SERWIS OGÓLNY KULTURYSTYKA FITNESS POLECANY PRODUKT LOSOWE FOTO Witamy w portalu Olimpecpl Aby odnaleźć
interesującą Cię siłownie lub klub fitness wybierz odpowiednie województwo z listy poniżej lub kliknij region na mapce Wybierz województwo Propozycje portalu
Jeżeli prowadzicie Państwo siłownie bądź klub fitness i jesteście zainteresowani reklamą swojego obiektu w internecie zapraszamy do dodania Państwa placówki do Internetowej bazy siłowni i
klubów fitness Miło jest nam poinformować że w dniu
Tagi: fitness siłowni kulturystyka klubów baza